Niezwykłe wrażenia i emocje doświadczyli Piątkowicze podczas niedawnej wyprawy do Hiszpanii. Grupa 29 uczniów z różnych klas oraz ich profesorowie: Anna Słowikowska-Bogacka, Agnieszka Faryna, Beata Chodacka i Paweł Koszałka – organizator przedsięwzięcia, odbyli niezapomniany rejs żaglowcem STS Kapitan Borchardt z Walencji do Barcelony. Oto zapis tej niecodziennej podróży:
Cała ekipa wyleciała w Sobotę Wielkanocną 4 kwietnia nad ranem z Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków-Balice do Walencji, by zaledwie po kilku godzinach znaleźć się w ciepłej Hiszpanii. Po zwiedzeniu miasta, jeszcze tego samego dnia już jako załoga zaokrętowaliśmy się się na żaglowcu, podzielili na wachty i wszyscy łącznie z nauczycielami przeszli szkolenie z obsługi żagli. Następnego dnia, w Niedzielę Wielkanocną, mieliśmy okazję uczestniczyć w niezwykle barwnej i uroczystej procesji wielkanocnej ulicami Walencji nad morze. Tuż po południu nasz statek pod dowództwem Kapitana Tomasza „Miśka” Kulawika wyruszył w rejs do Barcelony. W ciągu następnych sześciu dni zawitaliśmy na Majorkę i Minorkę – wyspy z archipelagu Balearów. W drodze na Majorkę Kapitan „Misiek” razem z członkami załogi stałej, którą stanowili oficerowie: Maciek, Grzesiek (zwanym Cześkiem), Paweł, Bartek, bosman Mariusz, kucharz Rafał „Zielak” i mechanik pokładowy Daniel zgotowali wszystkim niezapomnianego Śmigusa Dyngusa przy pomocy węży strażackich oraz alarm bezpieczeństwa. Jednak najbardziej niesamowity i zupełnie niespodziewany był manewr „człowiek za burtą”, który wielu z nas wprawił w prawdziwe osłupienie. Po ogłoszeniu alarmu tłum na pokładzie szybko gęstniał podczas, gdy statek wykonał nagły zwrot. Na linach oficerowie opuścili motorówkę z bosmanem i mechanikiem w środku, która pomknęła szybko w kierunku ledwo widocznego już czerwonego punktu daleko za statkiem. Wszyscy z niecierpliwieniem czekali na jej powrót. Kiedy to się stało, na pokład wciągnięto po drabinie przemoczonego, tajemniczego osobnika, który wyglądał trochę jak przybysz z Matplanety, czyli Pi i Sigma – to bohaterowie popularnonaukowego periodyku w polskiej telewizji lat 80-tych. Kiedy ów nieznajomy w końcu odsłonił swoją twarz oczom zgromadzonych ukazał się … Czesiek.
Na Majorce statek cumował na kotwicy w uroczej zatoczce, nad brzegiem której rozciąga się miasteczko Port de Sóller, gdzie dotarliśmy o zachodzie słońca. Wieczorem przeprowadzono pontonowy desant załogi na ląd i z powrotem, zanim możliwe było stanięcie przy nadbrzeżu kolejnego dnia. Tego właśnie dnia wybraliśmy się wszyscy na całodniową wycieczkę do stolicy wyspy, którą jest popularna wśród turystów z całego świata Palma de Mallorca. Do Palmy pojechaliśmy zabytkową kolejką, która wije się i przebija przez malowniczy górski krajobraz już od 1929 roku. Po kilku godzinnym zwiedzaniu miasta, w ten sam sposób wróciliśmy przed wieczorem na żaglowiec. Następnego dnia po śniadaniu Kapitan Borchard wyruszył w kierunku Minorki. Opływając Majorkę od północy, wszyscy mogliśmy podziwiać spektakularne krajobrazy: małe, piaszczyste zatoczki otoczone górami oraz potężne szczyty, których skaliste zbocza pionowo opadały do morza, a także dzikie wybrzeże pełne jaskiń, do którego można było podpłynąć na motorówce. Pogoda była iście letnia i bezchmurna, więc „Misiek” zafundował nam postoje na kąpiel w morzu.
W gwiaździstą i księżycową noc statek przepłynął do Minorki, witany o świcie przez brygadę sześciu delfinów skaczących przed dziobem. Po śniadaniu rozegrała się nietypowa akcja cumowania przy wielkiej skale u wejścia do portu dawnej stolicy wyspy, czyli Ciutadelli de Menorca. Motorówką Maciek i Bartek zwieźli wszystkich na ląd, abyśmy kolejne kilka godzin mogli spędzić w tym uroczym, gorącym i sennym miasteczku. Ciutadella zachwyciła nas swoim spokojem i niezwykłym klimatem. Żal było opuszczać to piękne miejsce, ale powrót na statek też był ciekawym doświadczeniem – przypomniał trochę ewakuację rozbitków łódką z niedostępnej, skalistej wyspy.
Jeszcze przed zachodem słońca Kapitan obrał kurs na Barcelonę. Kolejna gwiaździsta noc na Morzu Balearskim przyniosła nie lada spektakl w postaci glonów fluorescencyjnych, które „szalały” w falach pod dziobem i przy obu burtach Borchardta. Późnym popołudniem następnego dnia żaglowiec wpłynął do Barcelońskiej mariny, gdzie w niezwykle ciasnych warunkach jak na tak duży statek „Misiek” wykazał się brawurą i kunsztem cumowniczym. Zanim słońce zaszło załoga wyszła na długi spacer po mieście prowadzona przez prof. Pawła Koszałkę. Zmęczeni, ale szczęśliwi wrócili na ostatnia noc do swoich koi.
W sobotę 11 kwietnia od wczesnego rana cała załoga gorączkowo sprzątała swoje kajuty, aby zdążyć przed śniadaniem. Po posiłku nastąpiła uroczystość zakończenia rejsu, podczas której wszyscy jego uczestnicy otrzymali od Kapitana opinie i wspominali minione już dni. Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć i pożegnaniu się z załogą stałą, nasza krakowska ekipa definitywnie i po raz ostatni zeszła na ląd. Razem z bagażami udaliśmy się miejskim autobusem do centrum na, gdzie pozostawiwszy bagaże w przechowalni spotkaliśmy się na Plaça de Catalunya z przewodnikiem Stanisławem rodem z Krakowa, aby rozpocząć zwiedzanie miasta. Tego dnia odwiedziliśmy najważniejsze miejsca w mieście, w tym słynną Sagradę Fimilię i ogrody Gaudiego. Najbliższą noc spędziliśmy już w komfortowych hotelowych warunkach, aby następnego dnia ponownie zwiedzać Barcelonę ze Stasiem. Tym razem było to wzgórze Montjuic, na które wjechaliśmy kolejką gondolową oraz Stadion Olimpijski, gdzie w 1992 roku odbyły się ceremonie otwarcia i zakończenia Letnich Igrzysk Olimpijskich. Cześć osób udała się również na nowo budowany stadion i muzeum FC Barcelony, ale z powodu niezmierzonych tłumów fanów Barcy musieli zadowolić się widokiem placu budowy i zakupami w firmowym butiku. Wieczorem zaś cała grupa wyleciała z lotniska w Barcelonie, by ok. godz. 22 wylądować w Krakowie.
Kilka dni po powrocie do szkoły uczestników rejsu spotkała bardzo miła niespodzianka, która miała swój początek jeszcze na Majorce. Wówczas to, podczas wieczornego zwiedzania Port de Sóller, grupka naszych uczniów spotkała rodzinę z nastoletnimi dziećmi pochodzącą z RPA. Piątkowicze spędzili z nimi cały wolny czas rozmawiając i dzieląc się swoimi doświadczeniami. Zachwyceni tym spotkaniem nowo poznani Goście powiedzieli im, że napiszą list do dyrektora szkoły z pochwałą. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy Pan Dyrektor Stanisław Pietras z nieskrywanym zdziwieniem, uznaniem i satysfakcją oznajmił mi, że dostał e-mail następującej treści:
Szanowny Panie Stanisławie Pietras,
piszę do Pana, ponieważ chciałbym podzielić się wrażeniami na temat grupy Pana uczniów, z którą miałem przyjemność spotkać się niedawno w Port de Sóller w Hiszpanii. Byłem tam z moimi dziećmi i ich przyjaciółmi, kiedy przypadkowo natknęliśmy się na grupę Pana uczniów z V Liceum, którzy przyjechali w ramach rejsu żeglarskiego.
Mieszkamy na Majorce od 10 lat, ale pochodzimy z Republiki Południowej Afryki.
Przyjaciele moich dzieci pochodzą z Brazylii i Anglii, więc mieliśmy okazję do wspaniałej wymiany kulturowej.
Spędziliśmy razem około dwóch godzin, podczas których Pańscy uczniowie opowiadali o swojej szkole, kraju i indywidualnych osiągnięciach. Poczułem potrzebę napisania do Pana, ponieważ byli oni prawdziwą wizytówką Pańskiej szkoły.
Byli uprzejmi, serdeczni, elokwentni i przez cały czas autentycznie angażujący. Najbardziej wyróżniał się nie tylko ich entuzjazm w rozmowie z nami, ale także sposób, w jaki wspierali się nawzajem i dopingowali swoje indywidualne osiągnięcia.
Było to naprawdę odświeżające i inspirujące doświadczenie, móc być świadkiem takiej koleżeńskości, pewności siebie i wzajemnego szacunku wśród młodych ludzi.
Dla nas wszystkich było to niezwykle pozytywne i niezapomniane doświadczenie.
Wyszedłem z tego spotkania z poczuciem, że każdy z ich rodziców powinien być niezwykle dumny z młodych ludzi, jakimi się stają. Są oni również prawdziwą chlubą Państwa szkoły i kierownictwa.
Proszę przekazać moje gratulacje i najlepsze życzenia uczniom, którzy brali w tym udział. Muszą Państwo być z nich bardzo dumni.
Szymon Wojnicki 1G
Piotr Wojewoda 1D
Hanna Szkotak 1H
Hanna Walczak 1H
Maja Wajda 1H
Karol Niziński 1B
Bruno Musiał 1G
Maciej Dziula 1G
Z poważaniem,
Sarah Spickernell
Pod poniższym linkiem można obejrzeć fotoreportaż z tej wyprawy.
Autorami zdjęć są Marcelina Głowacka z klasy 3B i prof. Paweł Koszałka.
Zapraszamy:
https://drive.google.com/drive/folders/1sIXcpsJfHNb10dqKkX1pFwlLcgfr-TyX?usp=sharing
Paweł Koszałka